środa, 4 maja 2016

**Porady dla początkujących - jak czytać składy kosmetyków?**

Dziś post, z którego - nie ma co ukrywać - podczas przygotowań sama bardzo mocno skorzystałam. O co się rozchodzi? Otóż o to, co producenci wszelkiego rodzaju kosmetyków pakują do środka. Nie uważam się w tej dziedzinie za chemicznego eksperta i znawcę tematu, ale myślę, że razem możemy spróbować dowiedzieć się co w trawie piszczy. To co, zostajecie ze mną? :)



Doskonale zdaję sobie sprawę, że na pierwszy rzut oka czytanie składów kosmetycznych może wydawać się czarną magią, ale dziś chcę Was przekonać, że dzięki kilku podstawowym informacjom jesteśmy w stanie samodzielnie rozszyfrować wiele różnych ciekawostek.

Według przepisów obowiązujących w UE skład kosmetyków, tak zwany International Nomenclature of Cosmetic Ingredients (międzynarodowe nazewnictwo składników kosmetyków), a w skrócie INCI, obejmuje uniwersalne, międzynarodowe nazwy, w związku z czym skład na etykiecie konkretnego produktu w każdym kraju będzie wyglądał tak samo. Nazwy związków chemicznych są w języku angielskim (np. Sodium Hyaluronate), a nazwy roślin – po łacinie (np. Olea Europaea (Olive) Fruit Oil czyli olej z oliwek). Niestety to byłoby zbyt piękne żeby nazwy mogły być wypisane po polsku :)

Przygotowałam dla Was kilka prostych zasad, które powinny ułatwić wybór i polepszyć świadomość w podejmowaniu decyzji o kupnie:
  • Kolejność składników wymienionych w INCI nie jest przypadkowa. Ułożone są one od tych użytych w największych ilościach do tych w najmniejszych. I tak zazwyczaj w kosmetykach woda jest na pierwszym miejscu. Oznacza to, że jest jej najwięcej. Niestety nie możemy dowiedzieć się ile, ponieważ nie ma obowiązku umieszczania na etykietach procentowej objętości składnika. Jasnym jest, że ułatwiłoby to konsumentom wybór produktów dobrej jakości, ponieważ to właśnie zawartość procentowa składników decyduje o skuteczności kosmetyku. Wiadomo, im więcej wody w składzie, tym mniej innych – bardziej odżywczych – składników.
  • Wszystko co występuje po zapachu (Parfum lub Fragrance) zostało użyte w ilościach śladowych, więc nie ma co liczyć na spektakularne działanie, ale UWAGA – konserwanty znajdujące się nawet na samym końcu składu też mogą zaszkodzić!
  • Im mniej tym lepiej - należy wybierać kosmetyki o możliwie najkrótszym składzie. Starajmy się ograniczyć składniki których nie znamy, w ten sposób unikniemy ryzyka uczulenia, alergii, czy też podrażnień.
  • Słoiczek prawdę Ci powie. Na opakowaniu znajduje się znak słoiczka z oznaczeniem, np. 12M. Oznacza to, że od otwarcia na zużycie produktu mamy tyle miesięcy ile wskazuje cyfra. Z reguły (nie zawsze) im krótszy jest ten termin tym mniej konserwantów. Jednocześnie musicie pamiętać, że kosmetyki posiadają swoją datę ważności nawet jeśli nie są otwierane. Po przekroczeniu daty ważności kosmetyk ląduje w koszu, nawet jeżeli został otwarty dopiero dwa dni przed terminem i słoiczek wskazuje wspomniane wcześniej 12M.
  • Wszystkie składniki, których stężenie w kosmetyku nie przekracza 1%, mogą być wymienione w dowolnej kolejności. Wychodzi na to, że tak naprawdę nie wiemy, ile ich jest. Dodatkowo jeśli chodzi o różne ekstrakty czy substancje aktywne (czyli te, które mają działać na konkretny problem, np. zwalczać trądzik) – marne szanse, żeby w takim stężeniu przyniosły jakikolwiek efekt. Często producenci dodają je tylko i wyłącznie po to, żeby móc pochwalić się w oświadczeniach marketingowych, że kosmetyk zawiera dany składnik – np. olej arganowy, mimo, że większość składu to np. olej mineralny (Mineral Oil) czy parafina (Parafinum Liquidum) – związki syntetyczne uzyskane w procesie destylacji ropy naftowej.
Nie jest łatwo radzić sobie w gąszczu zawiłych, obcobrzmiących nazw. Na szczęście z pomocą przychodzą tabele z dokładnymi opisami składników INCI oraz strony, które dokonają analizy za nas :) Sama zazwyczaj korzystam z TEJ witryny. Przede wszystkim musicie pamiętać, że producenci bardzo lubią chwalić się użyciem różnych cudownych składników, które jak się później okazuje występują w minimalnych ilościach albo nie pojawiają się w nim wcale!



Czego szukać w składzie:

oleje, ekstrakty, emolienty, nawilżacze czyli humektanty, antyoksydanty, proteiny, składniki łagodzące

Czego unikać: 
- silne detergenty (słynny SLS – Sodium Lauryl Sulfate, nie mylić z SLES łagodniejszą odmianą –Sodium Laureth Sulfate) 
- konserwanty
- składniki zapachowe (te uznane przez Komisję UE za najbardziej szkodliwe muszą być wymieniane bezpośrednio w składzie i nie mogą się ukrywać pod wspólną nazwą Parfum – występują one najczęściej na samym końcu składu i w tych znikomych ilościach nie powinny nam zaszkodzić, ale jeśli ktoś ma bardzo wrażliwą skórę niestety mogą podrażnić) 
- alkohole (etanol – Alkohol Denat lub samo Alkohol i izopropylowy - Isopropyl Alkohol, UWAGA – o pozostałe alkohole nie musimy się martwić są to najczęściej emolienty, np. Cetyl Alkohol.
Na koniec muszę Was jednak zasmucić. Tak naprawdę czytanie składu niewiele wnosi w życie :)

Z jednej strony są substancje, które wiemy że nas uczulają. Można więc sobie w składzie sprawdzić czy ich tam czasem nie ma. Istnieją też substancje, po których wiele z nas dostaje pryszczy i warto obserwować (niestety metoda prób i błędów) które to substancje, a następnie szukać ich w składach. Możemy wyszukać substancje szkodliwe, czy też takie których po prostu warto unikać i te też możemy sobie na liście składników odhaczyć.

Podsumowując, skład jako taki dostarcza w zasadzie wyłącznie informacji, jakie składniki w nim występują. Nie jesteśmy również w stanie określić ile danej substancji jest dokładnie w składzie. Jednak jest coś co pozwala nam na "uzyskanie" punktu odniesienia - są to konserwanty i polimery akrylowe.

Najpopularniejsze konserwanty to oczywiście parabeny ( np. Methylparaben, Ethylparaben, Propylparaben, Butylparaben, Isobutylparaben), ostatnio jeszcze Fenoksyetanol (Phenoxyethanol). Polimery Akrylowe (np.carbomer, sodium carbomer).


Ich ilość w kosmetyku jest niewielka i wynosi około 1%. Ten 1% jest dla nas odnośnikiem. Możemy sobie wtedy powiedzieć ile mniej więcej "dobrych" substancji jest w kosmetyku.

W czeluściach internetu znalazłam porównanie składu dwóch kremów. Jeden marki selektywnej, którego koszt waha się w granicach +/- 300 zł, i drugi za złotych 15. Spójrzmy szybko na skład kosmetyku drogiego, a poniżej taniego:

KREM DROGI Skład: Aqua, glycerin, cyclomethocone, dimethicone, cetyl octanoate, butylene glycol, squalane, quaternium-18 hektorite, dimethocone copolyol, petrolatum, PEG-150, ethylparaben, octyl methoxycinnamate, mortierella isabelina, phenoxyethanol, cholesteryl hydroxystearate, benzophenone-3, gelatin, butylparaben, parfum,tocopheryl acetate, stearyl glycyrrhetinate, arginine hydrochloride, trisodium edta, sodium glutamate, disodium adenosine triphosphate, sodium acetylyaluronate, tocopherol, hydrolyzed keratin, CI77491.

KREM TANI Skład: Aqua, UbiquinoneLecithin, Glycerin, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Glyceryl Stearate,Ceteareth-20, Ceteareth-12, Cetearyl Alcohol, Cetyl Palmitate, Glycine Soja (Soybean) Oil, Isopropyl Myristate, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Dimethicone, Prunus Armeniaca (Apricot) Fruit Extract, Propylene Glycol, Sodium PCA, Xanthan Gum, Parfum, Carbomer, Triethanolamine, Mauritia Flexuosa Fruit Oil, EDTA.

Wychodzi na to, że drogi produkt ma dużo mniej składników aktywnych (zaznaczone na fioletowo) i nawet jeśli już się pojawiają, to po konserwancie (zaznaczone na czerwono), który przecież występuje w ilości 1%! Teraz można sobie odpowiedzieć jak mamią nas producenci chwytami marketingowymi...
Spotkałam się również z przypadkami gdzie w składzie chusteczek nawilżających dla dzieci na pierwszym miejscu oczywiście znajdowała się woda, a zaraz za nią konserwant. Niby w porządku, bo woda szkodliwa nie jest, ale płacić 10 zł za opakowanie chusteczek nasączonych w 99% wodą to już trochę śmieszne. Innym świetnym przykładem są cudowne odżywki do paznokci i skórek, zwłaszcza te arganowe, gdzie olejek arganowy często występuje na samym końcu składu.

Jeśli szukacie bazy z listą podstawowych składników kosmetycznych, ciekawa lista jest tutaj – KLIK!

Uwaga: to, że wśród składników nie wymieniono kompozycji zapachowych (Parfum/Fragrance), nie znaczy, że kosmetyk jest bezzapachowy. Zapach może pochodzić z innych składników, takich jak ekstrakty naturalne, oleje czy po prostu substancje chemiczne.

Na koniec mam dla Was listę najpopularniejszych konserwantów w kosmetykach, żeby łatwiej było stwierdzić, jakich składników prawie nie ma w analizowanym produkcie.

Benzoic Acid
Benzyl Alcohol
Butylparaben
Chlorhexidine Digluconate
Dehydroacetic Acid
DMDM Hydantoin
Ethylparaben
Formaldehyde
Hexylene Glycol
Iodopropynyl Butylcarbamate
Methylchoroisothiazolinone
Methylisothiazolinone
Methylparaben
Phenoxyethanol
Polyaminopropyl Biguanide
Potassium Sorbate
Propylparaben
Salicylic Acid
Sodium Benzoate
Sorbic Acid


Mam nadzieję, że ten długi tasiemiec chociaż odrobinę podniesie naszą świadomość i zaczniemy wybierać kosmetyki z większą uwagą! :) Dajcie znać czy czytacie składy kosmetyków przed zakupem!

13 komentarzy:

  1. Super post ! Ja zaczęłam czytac składy dzięki blogom dziewczyn :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawie to opisałaś :) Przyznam szczerze, że składy czytam nie we wszystkich kosmetykach, a do tej pory nawet w sumie nie zdawałam sobie do końca sprawy z tego, co napisałaś, czyli że to co po konserwancie, to jest w śladowych ilościach. Ja w składach unikam głównie alkoholu, bo zwiększa mi produkcje sebum. Nic mnie do tej pory nie uczuliło, więc wnikliwego czytania składów jakoś nie potrzebowałam. Ale teraz na pewno z większą świadomością będę zerkać na etykietki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ciekawy ten tasiemiec Alu, ja staram się mimo wszystko zwracać uwagę na składy :) chociaż do dziś nie wszystkie składniki rozpoznaje :) ale właśnie te programy są o tyle dobre że możemy sobie sprawdzić. Co do kremów za 300 zł ,wrrr .. już od dawna nie patrzę na ceny

    OdpowiedzUsuń
  4. mega post :) ja lubię sprawdzać składy kosmetyków, niestety mam cerę skłonną do zapychania i muszę wybierać kremy bez zapychaczy.. już kilka kremów narobiło mi zaskórników, z którymi się męczę teraz. dobrze, że nie mam gorszych przypadłości krost czy wyprysków po nieodpowiednich kremach..

    też ostatnio tworzyłam post o kosmopedii.. ale przerzucam się na strony z Twojego polecenia, są bardziej rozbudowane ;) dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Długość składu to moja główna wytyczna jak dotąd. Reszty się uczę, więc dzięki za post :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ciekawy post, na pewno przyda się dla osób nie wtajemniczonych w składy kosmetyków :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o kosmetyki "bezzapachowe" to moim zdaniem stosowana jest zła nomenklatura.
    Określenie BEZZAPACHOWY dla nas logicznie przywodzi na myśl BEZ ZAPACHU. By uniknąć nieporozumień powinna być stosowana nomenklatura NIEPERFUMOWANY czyli BEZ DODATKU PERFUM

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo dobry tekst, dla mnie analiza składu to główna wytyczna do zakupu danego produktu ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny post, bardzo przydatny. Ja jeśli mam być szczera to nie zwracam za bardzo uwagi na skład, chyba że producent pisze o naturalnych składnikach - wtedy patrzę jak to się przekłada na rzeczywistość :D

    http://wszystkooczymmarzakobiety.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Baaardzo przydatne informacje!

    OdpowiedzUsuń