piątek, 6 listopada 2015

**5 gadżetów urodowych, które ułatwią Ci życie i podniosą jakość Twojego makijażu - quick tip**

Dziś szybki i konkretny post. Mam nadzieję, że wyciągniecie z niego coś dla siebie :) Oczywiście nie ma obowiązku posiadania wszystkich gadżetów w domu. Wiadomo, że policja makijażowa nas nie dopadnie za brak tych duperelków, mimo wszystko myślę, że jednak warto doczytać do końca, bo kto wie, może wpis odpowie na nurtujące Was pytania? :)




  • Chyba każda z nas miała już kiedyś przyjemność walczyć z posklejonymi rzęsami. Nowo otwarte tusze do rzęs są pod tym względem wyjątkowo nieprzyjazne. W takim momencie z pomocą może nam przyjść grzebyk z Inglota. W przeciwieństwie do plastikowych grzebyków, ten jest metalowy i może wyglądać dość strasznie, jednak doskonale radzi sobie z powierzonym zadaniem. Oczywiście przy używaniu tego typu gadżetów należy zachować szczególną ostrożność i najlepiej oprzeć łokieć na biurku/stoliku. Pośpiech nie jest tu wskazany, a wtedy mamy gwarancję, że nic złego się nie stanie. Niektóre z Was mogą stwierdzić, że część tuszu znika podczas wyczesywania, jednak dla mnie to plus, bo zostaje odpowiednia ilość produktu na rzęsach. NIE POLECAM BAWIĆ SIĘ W ROZDZIELANIE RZĘS IGŁĄ!!!!! Chwila nieuwagi i katastrofa murowana. Koszt ok. 19 zł.






Ten sprzęcior jest banalnie prosty w obsłudze. Działa dokładnie jak maszynka do golenia (z jednym ostrzem), jednak zalecam umiarkowany entuzjazm przy depilacji, coby nie pozbyć się wszystkich włosków za jednym pociągnięciem :) Uwierzcie, że to naprawdę bardzo proste! ;) Koszt ok. 8 zł za dwa nożyki.


  • Puszki do pudru. Jeśli któraś narzeka na rozszerzone pory, to właśnie puszki przyjdą Wam z pomocą. Zamiast omiatać twarz pędzlem (bo wtedy jakby śmigamy tylko po wierzchniej warstwie skóry), należy powciskać puder w skórę puszkiem. W ten sposób kosmetyk wypełni wszystkie niechciane nierówności i zminimalizuje ich widoczność. Sama bardzo często stosuję ten trik przy większych wyjściach, bo nie dość, że pory już nie są takimi kraterami, to podkład zyskuje dużo większą trwałość. 2 w 1 :) Najlepsze puszki jakie do tej pory używałam to te z Inglota, jednak cena dla zwykłego śmiertelnika jest zbyt wysoka żeby regularnie je wymieniać. Te z Rossmanna też dają radę i kosztują ok. 6 zł.



  • Spiralka do wyczesywania brwi. Jeśli zdarzy Wam się odrysować brwi od szklanki bardzo ciemnym cieniem/farbką do brwi/czymkolwiek innym, to raz dwa można sobie poradzić poprzez wyczesanie nadmiaru produktu spiralką. Nie ma co tu się rozwodzić nad tematem. Każde brwi będą wyglądały lepiej gdy się je wyczesze pod koniec wypełniania :) Koszt ok. 8 zł zł w drogeriach internetowych. Tutaj Kozłowski EB 506 dostępny na LadyMakeup.pl 



  • Zalotka do rzęs. Przedmiot niby oczywisty, ale jakże często pomijany w codziennym makijażu. Pamiętajcie o podkręcaniu rzęs! Oko wtedy optycznie się otwiera, spojrzenie zyskuje głębi i naprawdę jest super! :) Moja zalotka jest z firmy Misslyn, ale kupiłam ją tylko dlatego, że akurat mieli w Hebe promocję -50% na kosmetyki do makijażu oczu tej firmy. Cena regularna była za duża, bo około 40 zł. Cieszy również oko, bo jest matowa. Niezłe zalotki mają też w Rossmannie. 



Na dziś to wszystko. Mam nadzieję, że wyciągniecie z tego wpisu coś dla siebie! Może macie pomysły na kolejne tematy? Dajcie znać czy coś Was gryzie :) Buziaki, do następnego, Ala!

PS: Będzie mi bardzo miło jeśli wesprzecie mnie na stronie Makeup Geek poprzez klikanie serduszek przy makijażach, które Wam się podobają :)
Wystarczy wejść na stronę, wybrać makijaż, który wpadł Wam w oko i kliknąć na serduszko. Proste, nie? :)

6 komentarzy:

  1. Muszę koniecznie kupić ten grzebyk z Inglota :) Nie widziałam go wcześniej :) Póki co mam tylko plastikowe, a te to wiadomo jakie są ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę jest bardzo fajny. Myślę, że nie pożałujesz zakupu :)

      Usuń
  2. Widzę,że też używasz Kozłowskiego :) ładna ta zalotka,ja własnie szukam jakiejs dobrej, bo urosły mi rzesy, przeszkadzaja mi gdy nosze okularki a nie chce ich znowu podcinać :) z tej mojej obecnej wyskoczyła gumeczka i obawiam się ze teraz może działac jak rzęso gilotyna :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha w takim razie faktycznie lepiej nie próbować! Ja gdy używałam Long4Lashes to nie podkręcałam rzęs w ogóle, bo po podkręceniu uderzały mi o górną powiekę, a to strasznie mnie wkurzało :) Jeśli chodzi o Kozłowskiego to jest tani i dobry. Po co płacić za spiralkę kosmiczne pieniądze? ;)

      Usuń
  3. Poza trymerem do regulowania brwi znam wszystko i korzystam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. wszystkie mam i wszystkie uwielbiam :D a nożyk i grzebyk to hit :D

    OdpowiedzUsuń