wtorek, 15 września 2015

**Jesienne smoky eyes - krok po kroku** Zoeva, Makeup Revolution, The Balm

Pogoda powoli zaczyna się zmieniać, dzień staje się krótszy. W upalne dni nie miałam najmniejszej ochoty na tonę tapety, jednak teraz można poszaleć! Dziś przygotowałam dla Was wieczorowy makijaż na jesień. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu! :) Szczerze mówiąc jeszcze pół roku temu sama nie zdecydowałbym się na takie kolory na powiekach, ale jak to mówią "kobieta zmienną jest" i popróbować nowości nie zaszkodzi :) Taka kolorystyka znakomicie sprawdzi się przy niebieskich, brązowych i piwnych oczach.



Standardowo zaczynam od gołej buzi. Zdjęcie u góry to przy tym prawdziwe Power of Makeup ;)


Dziś korzystam przede wszystkim z paletki Zoeva Cocoa Blend, ale w przedsięwzięciu mały udział ma również paleta Nude Dude z The Balm, oraz marka Makeup Revolution. Cocoa Blend używałam również w ostatnim makijażu z Patrycją, jednak dziś stawiam na zupełnie inne kolory.


Jak widać, o wyrywaniu brwi przypomniało mi się chwilę przed zdjęciami, tak więc żeby pozbyć się czerwonych plamek użyłam kryjącego cienia Color Tatoo z Maybelline (to nowa seria, koniecznie wypróbujcie).



Nałożyłam go małym, chińskim, puchatym pędzlem.


Tu widać jak cień dobrze radzi sobie w wyrównywaniu kolorytu powiek.


Do zmatowienia przestrzeni pod łukiem brwiowym użyłam cielistego cienia w kolorze Touch Me z Makeup Revolution. To cień za 5 zł. Nic, tylko brać!



Teraz może to wyglądać dość karykaturalnie, ale zaraz wszystko zbalansujemy :)


Na puchaty pędzel z Inglota (6SS) nabieram średni brąz, który leci w załamanie powieki.




Kolejny cień to bardzo ciemny fiolet, który pochodzi z palety Nude Dude The Balm.


Na razie cieniowanie nie musi być bardzo precyzyjne, bo za chwilę i tak będę wszystko rozcierać. Pamiętajcie - cienie należy dokładać polowi i cały czas na bieżąco je rozcierać - w ten sposób ułatwicie sobie znacznie życie.



Pędzel Hakuro H79 i do dzieła. Chodzi o chmurkę koloru bez wyraźnych granic. Jeśli kolor w trakcie blendowania zaniknie, to żaden problem. Wystarczy chwycić poprzedni pędzel i zintensyfikować efekt.


Chodzi mniej więcej o coś takiego. Cień jest umiejscowiony od środka powieki do zewnętrznego kącika.


Teraz przyciemniam odrobinę załamanie powieki. Ten punkt pomoże również jeszcze lepiej rozetrzeć fiolet na granicy z jaśniejszym brązem.



Przyszła pora na gwóźdź programu. Płaski, syntetyczny pędzel spryskuję wodą (może to też być utrwalacz makijażu w sprayu lub woda termalna) i nakładam odcień Warm Notes z paletki Zoeva Cocoa Blend. Cienie nałożone na mokro zyskują większą pigmentację oraz w tym przypadku 'błysk', bo cień ma wykończenie metaliczne.



Nakładam go od wewnętrznego kącika do około 3/4 długości ruchomej powieki. 


Wracam do ciemniejszego brązu oraz poprzedniego pędzla i zacieram granice pomiędzy cieniami.


Na chwilę obecną oko nie prezentuje się jeszcze zbyt ciekawie, ale na razie tak to wszystko zostawiam i przechodzę do makijażu oka. Zapomniałam wspomnieć - dolną powieka zaznaczona jest dokładnie w taki sam sposób jak górna. Chodzi o umiejscowienie kolorów.  


Na twarz nakładam silikonową bazę pod makijaż.


Do rozprowadzania podkładu wybieram dziś Beauty Blender. Gąbka jest już namoczona i całkiem nieźle udało mi się uchwycić jej strukturę.


Mieszam dwa podkłady. Najjaśniejszy z gamy kolorystycznej Astor daje mi lekkość i naturalne wykończenie, a najciemniejszy Pierre Rene krycie.


Pod oczy i na środek twarzy leci Mac Pro Longwear Concealer w odcieniu NC20. 


Całość utrwalam transparentnym pudrem z Kryolanu w odcieniu TL11.


Wracam do makijażu oka. Teraz pora na zaznaczenie brwi. Dziś trochę sobie poszalałam. Najpierw użyłam Aqua Brow z Make Up For Ever (20), a następnie od połowy w kierunku końcówki brwi cień z Golden Rose (nr 104). Wszystko utrwaliłam żelem Catrice Eyebrow Filler.



Górną linię rzęs zaznaczam czarnym cieniem z drobinkami (paletka Cocoa Blend).


Tu widać jak wygląda cieniowanie dolnej powieki.


Górną i dolną linię wodną zaznaczam czarnym eyelinerem Rimmel. Osobiście do tego celu preferuję eyelinery w żelu niż kredki, bo mają większą trwałość :) Same wewnętrzne kąciki zaznaczyłam jeszcze delikatnie cieniem Pure Ganache - to przepiękne złoto.


W wewnętrznym kąciku robię coś na kształt mikro dzióbka (odrobinę podchodzącym pod arabski styl kociego oka).


Tuszuję rzęsy L'orealem So Couture. Kiedyś bardzo namiętnie na blogu chwaliłam odzywkę Long4Lashes, jednak w trakcie drugiego opakowania moje oczy zaczęły bardzo źle na nią reagować. To co widzicie tutaj to moje naturalne rzęsy, ponieważ odżywki nie stosuję już prawie 3 miesiące :)


Na zdjęciu z zezem dokleiłam sztuczne rzęsy Ardell Demi Wispies (tak naprawdę nie robiłam zeza, ale zawsze tak to wygląda:P). To moje jedyne pełne rzęsy, muszę dokupić więcej modeli, bo zaczyna wiać nudą :)






Oko gotowe, można przejść do twarzy. Pod kościami policzkowymi nie żałuję sobie pudru do konturowania Kobo Nubian Desert. Na wierzch odrobina Bahama Mamy z The Balm. Róż to Cupcake z Makeup Academy, a do rozświetlenia twarzy posłużyłam się Soft&Gentle z Maca.


Człowiek kciuk rządzi, ale tu przynajmniej porządnie widać cieniowanie ;)


Dzisiejsza pomadka to Rimmel Airy Fairy 070 i odrobina błyszczyka Bell Glam Wear Nude 04 (to te dostępne z Biedrze). No i to już w sumie wszystko!


Dajcie znać co myślicie o takich odcieniach na powiekach. Ja jestem zachwycona kolorem Warm Notes i jeśli tylko będę miała okazję to w najbliższym czasie zrobię coś podobnego na jakąś potańcówkę :) Do następnego, buziaki!


12 komentarzy:

  1. prześliczny makijaż :) Muszę go spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Drapieżny efekt :) oczywiście w tym pozytywnym sensie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękny, uwielbiam takie i ostatnio często wracam do tych kolorów w makijażu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ale cudo ! Uwielbiam Twoje makijaże, a ten jest wprost fenomenalny ! miałam kiedys podobny pigment z Inglota cudownie podijał moja zieloną tęczówkę :) zdecydowanie sięgnę po taki makijaż tej jesieni <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne kolory, które w całości komponują się ślicznie i dają cudowny efekt :) bardzo jesienny, bardzo mi się podoba!

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdybyś miała zestawić ze sobą palety Zoevy i theBalm, to które według Ciebie mają lepszą jakość? Bo ostatnio natrafiam na recenzje, w których pisze się, że cienie theBalm się osypują i wcale nie są takie dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zoeva zdecydowanie!!! The Balm są dobre, ale nie zachwycają tak jak Zoeva - tutaj nie ma do czego się przyczepić.

      Usuń
    2. Mam Naturally Yours i według mnie jest rewelacyjna, dlatego nie chciałabym kupować palety, która odbiegałaby jakością od tego, co już mam. DZIĘKI ZA ODPOWIEDŹ :)

      Usuń
  7. Jesteś moją mistrzynią :) jak zwykle cudowny makijaż, niestety obawiam się że w życiu się tak sama nie umaluje ;) pozdrawiam Joanna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trening czyni mistrza! Sama dużo ćwiczę i kombinuję, bo nie zawsze jestem zadowolona z efektu ;)

      Usuń