czwartek, 4 czerwca 2015

Makijaż zakrywający niedoskonałości dla gościa weselnego/na wyjście do teatru/kina/koncert.

Temat makijaży ślubnych przerabiałyśmy już niejednokrotnie. Jeśli znajdzie się jeszcze ktoś ciekawski to zapraszamy tu, tu, tu i tu. Myślę, że dzisiejsze wypociny też możnaby podpiąć pod kategorię ślubną, bo jest to po prostu makijaż w neutralnych kolorach, który podkreśla naturalną urodę i chowa ewentualnie mankamenty. Nie więcej, nie mniej :) Zdradzę Wam, że zazwyczaj maluję się tak w niedzielę, kiedy mam trochę więcej czasu i chęci. Jeśli jesteście ciekawi jak go wykonać to zostańcie ze mną. Czeka nas wspólna przeprawa przez dużą ilość zdjęć. Produkty są dość drogie i niektóre z nich używałam pierwszy raz, ale dla równowagi następny post będzie minimalistyczny i na pewno nie zrujnuje Waszego portfela. Lecimy!



1. Na buzię nałożyłam bazę matującą z Rimmela (białe opakowanie z fioletowymi napisami). Ma konsystencję kremu i nieźle radzi sobie z suchą cerą. Dalej w ruch poszedł podkład. Tym razem bardzo mocno kryjący, ale nie zastygający, przez co nie musimy martwić się uczuciem ściągnięcia skóry. Używam go dość krótko, ale na razie mam same pozytywne odczucia!



  • Baza pod podkład, Rimmel, Stay Matte Primer - 21,99
  • Podkład, Estee Lauder, Double Wear Maximum Cover, odcień 1N3 Creamy Vanilla - ok. 175 zł



  • 2. Podkład doskonale poradził sobie z wyrównaniem kolorytu (przy cerze z niedoskonałościami powinien sprawdzić się równie dobrze - podkład nie bez powodu nosi nazwę maximum cover), tak więc przystąpiłam do rozświetlenia okolicy pod oczami za pomocą korektora w słoiczku.


    • Korektor pod oczy, The Balm, Time Balm Concealer, odcień Lighter Than Light - 56,90



    3. Korektor gruntuję delikatnym pudrem z domieszką minerałów. Jest to nowy produkt, za dużo jeszcze na jego temat nie powiem. Miejmy nadzieję, że się sprawdzi :)

    • Puder pod oczy, Mac Cosmetics, Mineralize Skinfinish Natural, odcień Light - 119 zł


    4. Do utrwalenia reszty twarzy wybieram puder cięższego kalibru wraz z większym pędzlem, jednak w transparentnym wariancie. Zdecydowanie nie potrzebuję już większego krycia.

    • Puder do twarzy, Kryolan, Dermacolor, odcień P1 - 20g/55zł



    5. Wypełniam sobie brwi wodoodporną farbką i przeczesuję je żelem utrwalającym. W tym punkcie makijaż prezentuje się następująco:

    • Farbka do brwi, Make Up For Ever, Aqua Brow, odcień 25 - 105 zł
    • Żel do brwi, Catrice, Eyebrow Filler - ok. 17 zł


    6. Pora na konturowanie buzi. Wybieram chłodny odcień brązu, który ląduje pod kością policzkową i na skroni.

    • Puder do konturowania, Inglot, 505 - 29 zł



    7. Koloryt cery ocieplam przy pomocy puchaego pędzla i bronzera. Aplikuję go trochę wyżej niż poprzednika.


    • Bronzer do twarzy, The Balm, Bahama Mama - 59,90 



    8. Pora na róż. Tym razem coś na pograniczu różu i koralu. Piękny odcień :)


    • Róż do policzków, The Balm, Frat Boy - 59,90



    Siostra postanowiła mnie uczesać, jednak nie ma co się chwalić fryzurą z stylu Pippi Langstrumpf...;)



    9. Po dodaniu rozświetlacza na szczytach kości policzkowych wszystko wyglądało w ten sposób. 


    • Rozświetlacz, The Balm, Mary Lou-Manizer - 67,90



    Teraz pora na makijaż oczu. Moje cienie są już sprawdzone, więc nie musiałam się martwić o osypywanie, jednak radzę Wam na to uważać zwłaszcza gdy nakładamy na powieki ciemne brązy czy czerń. Koniecznie pamiętajcie o otrzepywaniu nadmiaru produktu z pędzla, to potrafi uratować dupkę ;)

    10. Na powieki nałożyłam bazę, która właśnie została otwarta. Pierwszy wrażenie było średnie, ponieważ ze środka opakowania wyleciał taki glutek jaki czasem leci z ketchupu z saszetki w kfc lub maku :D Później było już tylko lepiej. Teraz redaguję post po kilku ładnych godzinach i cienie nadal są na swoim miejscu i nie zapowiada się żeby miały ochotę uciec gdzie pieprz rośnie.

    • Baza pod cienie do powiek, Inglot, Eyeshadow Keeper - 49,00

    Dalej przestrzeń pod łukiem brwiowym matowię jasnym cieniem. 


    • Cienie Inglot 467 (jasny z drobinkami), 63 (czarny) - 13 zł/sztuka
    • Cienie z paletki The Balm, Meet Matte Nude, Matt Malloy, Matt Singh, Matt Rosen, Matt Wood, Matt Garcia - 139,90

    11. Na wewnętrzną część powieki ruchomej nakładam cielisty cień z delikatnymi drobinkami (chociaż na zdjęciu wszystko wygląda tak samo...)



    12. W załamanie powieki leci matowy łososiowy cień, który będzie kolorem transferowym.




    13. Efekt intensyfikuję średnim brązem.



    14. Pędzel zmieniam na bardzo delikatny i rozczapierzony, który doskonale sprawdzi się przy stopniowym przyciemnianiu zewnętrznych kącików. Mieszam do tego dwa odcienie.





    Dolny pędzel służył do nakładania cieni, a górny (ostrzej zakończony) do rozcierania wszystkiego na bieżąco. Lepiej dokładać cienia powoli i co chwilę go rozcierać, niż ciapnąć sobie na oku plamę, z którą później niewiele da się zdziałać.



    15. Linię rzęs zaznaczyłam czarnym matowym cieniem, który następnie roztarłam dla bardziej przydymionego efektu. Oczywiście zwolenników eyelinera zadowoli tu klasyczna kreska - zostawiam Wam pełną dowolność :)

    16. Dolną powiekę zaznaczyłam na całej długości średnim brązem, a zewnętrzny kącik wzmocniłam odrobiną czerni.



    Zostało już tylko wytuszowanie rzęs, zaznaczenie linii wodnej cielistą kredką i pomalowanie ust. Ja z ostatniego punktu musiałam na razie zrezygnować, bo ponownie zmagam się z resztką alergii, o której kiedyś wspominałam w tym poście. Nie ma co się żalić, ale chyba najwyższa pora zrobić testy na alergię. Na usta nałożyłam po prostu bezbarwną pomadkę ochronną.

    • Tusz do rzęs, Loreal, So Couture - ok. 60 zł
    • Kredka na linię wodną, Max Factor, Kohl Pencil 090 Natural Glaze - 27,99
    • Pomadka ochronna, Bebe, różana - ok. 8 zł

    Końcowy efekt wygląda tak:







    Na dziś to już wszystko, mam nadzieję, że makijaż przypadł Wam do gustu! Widzimy się (najprawdopodobniej jutro) w poście z makijażem wykonanym przy pomocy jednego pędzla i produktów drogeryjnych! Jeśli chodzi o kolor zdjęć, miałam kiepskie oświetlenie, i niektóre mogą wydawać się sine, a z kolei inne pomarańczowe. Bez bicia przyznaję się, że nie umiem posługiwać się programem do obróbki zdjęć, co najwyżej trochę rozjaśnić i przyciąć co nieco, dlatego może to dziwnie wyglądać :)






    PS: Jeśli macie pytania o tańsze odpowiedniki to służę pomocą :)


    12 komentarzy:

    1. Piękny makijaż☺świetnie co pasuje☺

      OdpowiedzUsuń
    2. Świetny makijaż. Bardzo mi się podoba.
      Ja osobiście nie obraziłabym się, gdybyś od razu przy kolejnych zdjęciach pisała, jaki to konkretnie kosmetyk, a nie na końcu. No i cen mi brakuje ;)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Dzięki za uwagi - faktycznie pewnie lepiej by się to czytało. Postaram się poprawić :)

        Usuń
    3. Zuzanka to mały Czaruś :) Widzę, że pewnie skorzystałaś z promocji w outlecie ostatnio. :) Po recenzji Digital Girl też mi się zachciało tego podkładu... Testuj dalej :)

      OdpowiedzUsuń
    4. Zuzanka to mały Czaruś :) Widzę, że pewnie skorzystałaś z promocji w outlecie ostatnio. :) Po recenzji Digital Girl też mi się zachciało tego podkładu... Testuj dalej :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Noo wyszłam jeszcze z kremem CC Clinique i Z-Pore (podobno jakiś magik w optycznym zmniejszaniu porów) ;) Podkład na razie daje radę, zobaczymy co będzie w trakcie upałów :)

        Usuń
    5. Świetnie wyglądasz w taki makijażu:) Ja dziś testowałam próbkę EL Double Wear i niestety nie jestem zadowolona. Zmieszałam go z innym lżejszym podkładem, a i tak wyszła tzw. szpachla:) Podkreślił takie zmarszczki, o których nawet nie wiedziałam, że istnieją:/ No i skóra wyglądała na przynajmniej o 5 lat starszą. Spróbuję też wersji light, no i oczywiście maximum cover.

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. Wersji light nigdy nie próbowałam. Zwykły Double Wear mam i faktycznie przez to, że zasycha i jednocześnie jakby wysusza to potrafi podkreślić wszelkie zmarszczki. Zawsze przed nałożeniem tych podkładów staram się maksymalnie nawilżać skórę żeby właśnie uniknąć takiego efektu. No i nie używam ich też codziennie, bo to Sahara gwarantowana. Teraz przerzucam się na krem CC Clinique, Estee Lauder zostają tylko na specjalnie okazje.

        Usuń
    6. Makijaż piękny jak zwykle :) Cudowny na dzień - naturalne kolory to zdecydowanie coś co lubię :) Btw. ciągle mnie kusisz tymi kosmetykami the Balm - muszę sobie w końcu jakiś sprawić!

      OdpowiedzUsuń
    7. Śliczny makijaż;) Będzie w sam raz na wesele za 2 tyg;)
      Zostaje tu na dłużej;)
      Pozdrawiam;*

      OdpowiedzUsuń
    8. Bardzo podobają mi się Twoje makijaże :D

      OdpowiedzUsuń